Twoja graficzna działalność stoi w miejscu? 5 braków, które blokują rozwój

Czas czytania: 7 min.

Znasz to uczucie, gdy jako grafik na własnej działalności (hej #kreatywny!) masz opanowane Adobe i Figmę, idealną kompozycję posiadasz w małym paluszku, a Twoje portfolio jasno pokazuje, co potrafisz — a mimo to masz wrażenie, że stoisz w miejscu? Że projekty są „okej”, ale bez ekscytacji, a współprace nie prowadzą Cię tam, gdzie naprawdę chcesz?

Been there, done that.

I regularnie słyszę podobne historie – w wiadomościach, na forach, w rozmowach z innymi twórcami.

Z okazji Dnia Grafika 2025 postanowiłam opisać 5 braków, które najczęściej hamują rozwój kreatywnej działalności – mimo umiejętności i potencjału. To rzeczy, które da się przepracować, ale najpierw trzeba je zauważyć.

To nie pierwszy wpis z serii Dnia Grafika. Pozostałe znajdziesz poniżej i gorąco zachęcam, żeby tam też zajrzeć 🙂

1. Brak gotowości do działania

Możesz się wiecznie przygotowywać, planować, inspirować innymi, wiecznie pytać na forum “jak zacząć na własnej działalności? Jak zacząć pozyskiwać klientów?” i… nigdy nie zrobić z tym nic dalej.

A wystarczy, że zrobisz ten jeden krok do przodu. Mały, ale wielki! I zaczniesz nawet nieidealnie:

  • za nieadekwatną stawkę (będzie aktualizacja linku do artykułu, w którym o tym wspominam, więc nie zjadaj mnie na starcie ;))
  • pisząc do wymarzonego klienta/agencji, że z chęcią wspólnie byście podziałali w zakresie X, Y, Z
  • pisząc do byłego klienta albo znajomego, z którym współpracowałeś, czy może Cię przedstawić 2-3 innym osobom, które mogłyby potrzebować podobnych projektów (mała pułapka: jeżeli ta współpraca nie była udana, to podsumuj ją i zapisz, czego chcesz uniknąć w przyszłości)
  • publikując post albo filmik na Linkedinie, że jesteś gotowy na nowe wyzwania i szukasz projektów w takim i w takim zakresie i prosisz o zrobienie hałasu (zobacz mój filmik na Linkedinie i zostaw lajka, jeżeli podoba Ci się po takim czasie)
  • przygotowując zestawienie nawet 3-4 swoich najlepszych prac na Instagramie w formie karuzeli, za co byłeś odpowiedzialny i jaki to miało wpływ na całokształt podjętych działań jako Twoje mini-portfolio
  • określając profil swojego idealnego klienta – lubisz pracować ze specjalistkami od sprzedaży? A może dobrze się dogadujesz z ekspertami do marketingu i chętnie działasz nad materiałami w social mediach? Z jakiej branży? Z jakiej tematyki? Czy ci klienci mają budżet na takie projekty? Gdzie ich znaleźć – Linkedin, Instagram?

Ustal sobie 10 minut dziennie na rozpisanie do kalendarza poszczególnych zadań do tych odważnych kroków 🙂

2. Zła proporcja: nauka vs działanie

Też czasem chowasz się za kolejnym kursem, e-bookiem albo webinarem? Uczysz się “na wszelki wypadek”, zamiast w praktyce, wtedy gdy to naprawdę jest potrzebne? Znam to doskonale – też miałam (i nadal w niektórych obszarach mam) swoją “kupkę wstydu”, pełną materiałów, które kiedyś na pewno się przydadzą.

W końcu dotarło do mnie, że mogę tak w nieskończoność czekać na idealny moment.

Aż zaczęłam po prostu działać. I mimochodem zgodziłam się na projekt poprawy wizualnej istniejącej aplikacji – mimo że nie czułam się gotowa, ba to nawet nie moja specjalizacja!

Czy miałam wątpliwości? Jasne. Ale byłam ciekawa, jak moje multimedialne doświadczenie sprawdzi się w kontekście UX/UI. Czy miałam myśli, że jakiś doświadczony UX/UI przyjdzie i “skrytykuje” moją robotę? Trochę tak, ale ja zawsze jestem otwarta na konstruktywny feedback.

I koniec końców – niech zabrzmi to nieskromnie – wypadłam na poziomie projektantów, którzy robią to od lat. Serio. Trzeba było tylko spróbować. Fajne doświadczenie i dodaje mi pewności, że dobre podstawy w komunikacji wizualnej obowiązują w każdej kreatywnej gałęzi.

Dlatego też od razu poruszę tu wątek stawek i wycen (”uczę się” vs “robię to od lat”): musisz wyczuć, kiedy jest ten nieidealny moment, żeby je w końcu podnieść. Tak, i zrobić to właśnie wtedy, gdy masz milion wymówek – że jeszcze się uczysz, że to Twój pierwszy raz, że „kto za to zapłaci”.

Prawda jest taka, że najczęściej nie podnosisz stawek, bo się boisz – nie dlatego, że nie masz umiejętności. A jeśli klient dostaje wartość, której nie miał wcześniej – to nawet nie zauważy tej różnicy w cenie. Inni odejdą, ale przyjdą ci, którzy to docenią. Pod warunkiem, że będziesz współpracować ze swoim idealnym klientem, który ten budżet ma!

3. Brak oferty i procesu sprzedaży

Sprzedaż to jeden z najbardziej zaniedbanych tematów w działalności kreatywnej. Serio. Jako grafik-freelancer spędzasz 60% czasu na projektowaniu, ale cała reszta to: wyceny, maile, briefy, rozmowy z klientami, aktualizacja portfolio, social media i… domykanie współprac. A bez przemyślanego procesu sprzedaży, nawet najlepsze umiejętności się nie obronią.

Musisz umieć rozmawiać o pieniądzach i nie bać się sprzedawać swoich usług. Szanować swój czas i wiedzieć, po co przygotowuje się jakieś materiały albo umawia spotkania.

Na początku do każdego zapytania szykowałam „ładną ofertę” – PDF z prezentacją, estetyczny, szczegółowy, robiony od zera. Brzmiało profesjonalnie, ale w praktyce? Większość tematów… umierała. Klient się nie odzywał, przepadał, a ja mogłam sobie sprawdzić w Clockify, ile mnie to wszystko wyniosło. I nie wiedziałam, co robiłam źle. Mimo że przecież moją specjalizacją są… prezentacje.

Jednak prezentacja sprzedażowa a oferta to DWA różne produkty w praktyce!

Dopiero kiedy zaczęłam uczyć się sprzedaży od ludzi, którzy się na niej znają, wszystko ruszyło. Teraz mam konkretny proces – wiem, co przygotować, w jakiej kolejności i jak to zakomunikować. Ofertę, czyli prezentację, tworzę w godzinę (czasem dwie przy większym temacie), która nie tylko ładnie wygląda, ale faktycznie prowadzi klienta krok po kroku i pokazuje mu, dlaczego warto podjąć współpracę. I uwaga! Nie zawsze to robię.

Efekt? I tak domykam 80% współprac, które do mnie trafiają. A kiedyś nie potrafiłam zamknąć nawet jednej...

➡️ Dlatego, jeżeli dokładnie znajdujesz się w podobnej sytuacji, co ja parę lat temu to daję Ci znać, że właśnie pracuję nad szablonem oferty i narzędziami, które pomogą freelancerom, zwłaszcza w branży kreatywnej, sprzedawać mądrzej. Oszczędzają czas, pokazują wartość i pomagają wyjść z etapu „Załączam ofertę, będę wdzięczna za odpowiedź – pozytywną lub negatywną, pozdrawiam :)” do nowych, ekscytujących projektów z odpowiednimi klientami.

Sprzedaż nie musi być nachalna, wystarczy dobrze ułożyć parę działań. Niżej zapiszesz się do listy zainteresowanych i powiadomię Cię o postępie prac, i chętnie skorzystam z Twojego wsparcia! 😉

4. Brak widoczności i proaktywności

Brzmi znajomo? Ktoś robi dokładnie to samo co Ty, ale ma klientów, a Ty nie? I zamiast cieszyć się z czyjegoś sukcesu, myślisz: „Przecież ja też to robię!”

Tylko że… nikt o tym nie wie.

Bo nie masz strony.

Bo nigdzie się nie udzielasz.

Bo nie masz nawet wrzuconego jednego posta, który mówiłby: hej, robię takie rzeczy i można się do mnie odezwać.

Nie chodzi o wyskakiwanie z lodówki, tylko o elementarną informację: że w ogóle istniejesz i co konkretnie robisz. Bo jak klient ma się domyślić, że umiesz projektować prezentacje, robisz identyfikacje czy animacje? Widoczność nie dzieje się przypadkiem – trzeba ją zaprojektować.

Czasem wystarczy wrzucić jedno zdanie na profil, zrobić update oferty, odezwać się do kogoś na LinkedInie, żeby pootwierały się drzwi. A czasem trzeba po prostu powiedzieć na głos: mam dostępność na projekt i robię to, to i to.

Prawda jest taka: jeśli nie obserwujesz, nie pytasz, nie proponujesz współpracy i nie przypominasz się światu – to świat zapomina o Tobie. Widoczność to decyzja i działanie, które robisz regularnie, nie tylko wtedy, gdy masz gorszy miesiąc.

Aktualnie ze swoją widocznością mocno eksperymentuję. I pewnie swoimi przemyśleniami będę się dzielić w pierwszej kolejności w Multimedialnym Newsletterze. Pytanie do Ciebie: skąd do mnie przybywasz? 🙂 Zostaw w komentarzu lub zapisz się na mój newsletter.

5. Brak wspierającego środowiska i priorytetów

Jeśli otaczasz się tylko ludźmi, którzy narzekają, że „w sumie to lepiej iść na budowę niż być grafikiem”, to w końcu też zaczynasz tak myśleć.

Dlatego przestałam chodzić w miejsca, gdzie dominują wylewacze żali i wieczne „w tym kraju się nie da”. Ograniczyłam grupy facebookowe, a nawet niektóre podcasty, bo wychodziłam z nich z poczuciem, że jestem do tyłu, że robię za mało. A przecież robiłam sporo – tylko nie w takim tempie jak ktoś inny ze sztabem ludzi na zapleczu.

Dlatego polecam: zmień otoczenie. Zamiast porównywać się z tymi, którzy utknęli, pogadaj z tymi, którym faktycznie idzie. Zapytaj ich: Co robisz, że masz tylu klientów? Co Ci daje motywację? Jak organizujesz swój czas?

Albo – jeszcze lepiej – wyjdź poza branżę i posłuchaj, jak pracują ludzie z innych dziedzin. Tam często jest więcej pozytywnej energii niż w „naszych” bańkach. I więcej konkretów, mniej biadolenia.

No i druga rzecz, która działa cuda: priorytety.

Wciąż zdumiewa mnie, jak wiele osób potrafi pracować totalnie bez planu. Bez kalendarza, bez podziału tygodnia, bez śledzenia, co i kiedy dostarczyć. Bez automatycznych przypomnień w kalendarzu do kiedy trzeba zapłacić podatki, księgowość, kiedy jest czas na swój rozwój.

A potem zjada ich bieżączka, deadline goni deadline, a „ważne” projekty wiecznie leżą w szufladzie.

To nie jest brak czasu – to brak decyzji. Bo jeśli Ty nie ustawisz swoich priorytetów, to zrobi to za Ciebie klient, przypadkowy mail albo ktoś, kto „na wczoraj” potrzebuje korekty banerka. A przecież nie po to przechodzisz na własną działalność lub zaczynasz działać w grafice – aby działać bez ładu i składu.

Zacznij od prostych rzeczy: zaplanuj tydzień, w którym zablokujesz przynajmniej 1 godzinę na wykrycie wąskich gardeł, które Cię stopują w rozwoju; określ 3 ważne zadania na każdy dzień; zapisuj, ile czasu co zajmuje (polecam Clockify, robi to automatycznie jak klikniesz). I zaplanuj przestrzeń na rozwój – swoich umiejętności i działalności. Po 1 godzinie tygodniowo lub po 30 minut x 2 w tygodniu. Kontrolujesz wtedy swoje zasoby i potencjał twórczy 😉 Czy to dużo? W perspektywie miesiąca samodzielnie ocenisz.

🧠 Na koniec – nie popełniaj tych samych błędów co ja (albo przynajmniej rób to szybciej)

Własna działalność kreatywna to nie tylko ładne projekty i praca bez szefa nad głową. To też decyzje, procesy, komunikacja i codzienne wybory, które robią ogromną różnicę i to nie jest łatwe dla wszystkich (z początku na 150% nie jest łatwe i od razu Ci powiem, co jest później: też nie jest łatwo :D). I choć każdy z nas ma swoją drogę, to niektóre błędy naprawdę warto ominąć szerokim łukiem – bo po prostu spowalniają Twój rozwój i wysysają energię.

Zamiast więc tonąć w kursach, działać bez oferty, czekać aż ktoś Cię znajdzie, otaczać się narzekaczami i robić wszystko „na czuja” – ogarnij swoje podstawy.

Zadbaj o widoczność, uprość sprzedaż, rozmawiaj z ludźmi, którzy dają Ci kopa do działania i zacznij w końcu traktować swój czas jak coś wartościowego.

Ten tekst nie powstał z poziomu kogoś, kto „już wie wszystko”. To raczej zebrane lekcje z pola walki – i jeśli chociaż jeden z tych punktów Cię lekko szturchnął do działania, to super. Znaczy, że warto było to napisać 🙂 I jestem tu po to, by dodać Ci otuchy i wiatru w skrzydła, tam, gdzie inni powiedzą, że nie dasz rady.

A teraz Twój ruch: który punkt bierzesz dziś na warsztat?

Bądźmy w kontakcie i nie zapomnij zapisać się do listy zainteresowanych ofertą i szablonem 😉

PS Sprawdź inne moje wpisy i materiały na podstronie “Dla kreatywnych”.