Pułapka Canvy i Pinteresta. Proces kreatywny dla początkujących.

Czas czytania: 5 min.

Wyobraź sobie, że…

Przygotowujesz raport dla swojej firmy. Masz mnóstwo wykresów, danych w tabelce, a także parę screenów i grafik, które mają dać chwilę oddechu od tych wszystkich potężnych liczb. Wiadomo, pomysłu na uporządkowanie elementów i kompozycji poszukasz na Pintereście. Od tego zazwyczaj zaczynasz swój proces kreatywny.

Wpisujesz w wyszukiwarce niewinną frazę „report design” lub „powerpoint presentations” i ukazuje Ci się mnóstwo inspiracji. Twoją intencją było znalazienie „właśnie jakiejś tam inspiracji”, zobaczenie jak inni sobie radzą z taką ilością danych. Kończysz na tym, że prawie wszystko Ci się podoba i z pośród 50 rzeczy to sumie powinieneś wybrać ze 2-3 pomysły, które wcielisz do swojego raportu. Tylko jak?

Mnogość koncepcji dosłownie Cię przytłacza, nie wiesz, co jest lepszym rozwiązaniem – „raport zrobić w pionie? chociaż widzę, że sporo osób teraz projektuje w poziomie; przycięte zdjęcia do kółek czy może jedno foto jako tło na cały ekran do danych z pierwszego kwartału…”.

Zauważasz, że minęła prawie godzina, a Ty z niczym nie ruszyłeś do przodu.

Paraliż decyzyjny

No cóż, człowiek niezbyt sobie radzi z tak dużym wyborem. W psychologii takie zjawisko nazywane jest paraliżem deycyzyjnym. Niekończąca się ilość elementów do wyboru w Canvie czy stale aktualizujących się obrazków na tablicy na Pintereście powoduje przeładowanie informacjami. Co może też prowadzić do prokrastynacji – i nici z raportu.

Dlatego w tym wpisie pokażę Ci jak usprawnić podejmowanie decyzji w procesie kreatywnym. I nie wpaść w pułapkę Canvy i Pinteresta.

Z przeładowaniem informacjami pierwszy raz świadomie spotkałam się na studiach. Mieliśmy do przygotowania projekt prostego landingu. Pamiętam, jak któregoś dnia koleżanka wspomniała, że za bardzo nie wie jak się do tego zabrać. Tyle inspiracji w sieci, a ona nie wie jaki kierunek wybrać. Poza tym, wykładowca nie określił żadnego ograniczenia ani w kolorach, typografii, ilości sekcji, a co gorsze branży.

I tu już pojawia się pierwsza podpowiedź: trzeba samemu się ograniczyć. Ograniczyć w takim sensie, aby postawić sobie pewne ramy i zaplanować pracę. I nie, nie zaczynać od inspiracji. Inspiracja to temat na później.

Ograniczenie nie oznacza, że sobie czegoś odmawiasz. No dobra, odmawiasz, ale w tym dobrym sensie. Zaoszczędzi Ci to czasu i przyspieszy proces, bo już w trakcie przekonasz się jak fajnie narzucić sobie sztywne ramy!🙂 Zaczynajmy.

Preprodukcja, czyli rozwijanie pomysłu

Na początku zastanów się jaki jest cel projektu i odpowiedz sobie na parę pytań, które Cię na niego naprowadzą. Na tym etapie poniższy zestaw jest wystarczający:

  • Co chcesz stworzyć? np. Raport, banerek, animację, prezentację, wizytówkę, stronę internetową?
  • Kto jest Twoim odbiorcą? Marketerzy, prezesi spółek, seniorzy, prawnicy, koledzy z teamu?
  • Jaki jest cel tego projektu? Co mają zrobić odbiorcy po obejrzeniu animacji, prezentacji, wejściu na stronę, przeczytaniu dokumentu tekstowego?
  • Jak grupa docelowa ma odbierać Twój projekt? Jako zabawny, biznesowy, skłaniający do refleksji?

💡 Dobrym sposobem na określenie swojego projektu jest przygotowanie „elevator pitcha” – to opisanie max. w 2 zdaniach opisu pomysłu wraz z tematem przewodnim.

Przykład:

  • Zgłasza się firma z branży badawczo-naukowej. Do przygotowania jest prezentacja sprzedażowa o ich usługach.
  • Odbiorcami są potencjalne firmy z branży przemysłowej i jednostki naukowe.
  • Celem jest przedstawienie korzyści ze współpracy, pokazanie przejrzystego procesu współpracy i zachęcenie do kontaktu.
  • Jako że firma nie posiada żadnego brandbooka ani żadnej referencji graficznej, jedynie wsad merytoryczny, to trzeba przygotować motyw komunikacji wizualnej od podstaw. Klient życzy sobie, aby prezentacja była biznesowa, technologiczna i kojarzyła się z innowacyjnością. Logo, jakiego używa to bezszeryfowy font z geometryczną grafiką mózgu.

Mapa myśli

Po odpowiedzeniu na powyższe pytania i przygotowaniu krótkiego opisu, czas na mapę myśli. Daj sobie 15 minut i wypisz wszystkie potencjalne słowa, które najbardziej kojarzą Ci się z projektem. Najlepiej zrobić to na kartce. Niech każde kolejne słowo buduje połączenie z następnym. Jak zacząć? W tym przypadku proponuję od słowa zasugerowanego przez klienta, np. „technologia”. Skojarzenia jakie z nim mam i które tworzą kolejne to przykładowo:

  • procesy, niebieski, kontrast, zielony, cyber, koła, chip, dashboard, rozwój, siła, budowa, powiązania, eksperymenty, badania, prostokąty, font bezszeryfowy – surowy, Roboto, innowacyjność, czystość, ograniczenie tekstów, konkrety, Apple, biel, dużo przestrzeni, pieniądze.

Mapa myśli do słowa „technologia”

Wypisz naprawdę wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Te 15 minut nazwijmy etapem „brain dumpu”, czyli oczyszczeniem umysłu ze wszystkich zbędnych informacji😉 Nie ograniczaj się tylko do jednego słowa. Kolejno spróbuj ze słowem „prezentacja” albo „badania”.

Po wyczerpaniu tematu, przyjrzyj się powstałemu drzewku. Wybierz od 3 do 5 słów kluczowych, które według Ciebie najlepiej oddają ideę projektu. Rozszerz swoje poszukiwania o synonimy, bo to one otworzą Cię na dalszą, kreatywną podróż.

💡 Psychologia kolorów ma przeogromne znaczenie. Koniecznie poszukaj informacji o kolorach, które przyszły Ci na myśl. Czy będą na pewno wpasowywać się w założenia i cele projektu? Pasują do Twojej marki?

Referencje

Mapa myśli utworzyła pewne wyobrażenia. Nie od razu będziesz umiał zwizualizować je w projekcie i to jest okej. Praktyka czyni mistrza. Dlatego ten punkt ma Ci za zadanie pomóc w poszukaniu referencji do słów kluczowych. Czy to czas, aby kierować kroki na Pinteresta? Tak! Ale też niekoniecznie 😉 Spróbuj najpierw na Dribbble, na stronie głównej Behance, a nawet oglądając video na Youtube czy Vimeo.

W tym punkcie określ:

  • kolory – podstawowe (tło, główne elementy graficzne jak ikonki, kolor tekstu) i drugoplanowe, np. potrzebne do wykresów
  • typografię – na pewno skojarzenia technologii nie można powiązać z fontem pisankowym
  • elementy, które Ci się podobają na znalezionej inspiracji, np. kompozycja tekstu w przestrzeni, która tworzy przyjemny dla oka ład; zdjęcia umieszczone w skośnych elementach; styl liniowy ikonek z dodatkowym akcentem kolorystycznym, etc.

Przygotowanie takiego graficznego przewodnika określa się „moodboardem” – tablicą inspiracji, która w pełni oddaje klimat całego projektu. Wiem, że niektórzy lubią tworzyć moodboardy z samych obrazków, byleby było ślicznie – ja tam wolę sobie powycinać różne elementy i konkretnie podpisać, co mi się podoba i jak to chcę włączyć do projektu. A potem próbować różnych połączeń!

Przykład moodboardu do projektu raportu, branża reklamowa

W końcu…etap projektowania!

Jeżeli dotarłeś do tego punktu to wiesz, że możesz spokojnie otworzyć program graficzny, wziąć głęboki oddech i zacząć pracę. To ten etap w procesie kreatywnym, w którym przymierzasz i łączysz ze sobą części zebrane w moodboardzie. Unikniesz pokusy miliarda elementów, inspiracji, fontów, które mogą czekać na Ciebie, np. w Canvie. Działasz z tym, co zgromadziłeś i świadomie wybrałeś na podstawie słów kluczowych.

W ten sposób podzieliłeś pracę na dwa etapy – kreatywną burzę mózgu i rzemieślniczą.

Podsumowując

Proces kreatywny ma wiele twarzy. Jeżeli nadmiar elementów Cię przytłacza, wypróbuj mój sposób – zacznij od określenia celu i słów kluczowych projektu. A jeżeli przeraża Cię, że… Twój projekt nie będzie się podobał innym, to nie ma innej rady jak po prostu działać i praktykować. Feedback od innych osób jest ważny! Nie ma co się zastanawiać, czy jeden element będzie pasował to drugiego – spróbuj je przymierzyć, a zauważysz, że z pewnego chaosu zacznie robić się porządek, a z porządku przemyślany projekt.


Chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak zacząć przygodę z grafiką? Sprawdź poniższe linki: