Znasz to uczucie, gdy jako grafik na własnej działalności (hej #kreatywny!) masz opanowane Adobe i Figmę, idealną kompozycję posiadasz w małym paluszku, a Twoje portfolio jasno pokazuje, co potrafisz — a mimo to masz wrażenie, że stoisz w miejscu? Że projekty są „okej”, ale bez ekscytacji, a współprace nie prowadzą Cię tam, gdzie naprawdę chcesz?
Been there, done that.
I regularnie słyszę podobne historie – w wiadomościach, na forach, w rozmowach z innymi twórcami.
Z okazji Dnia Grafika 2025 postanowiłam opisać 5 braków, które najczęściej hamują rozwój kreatywnej działalności – mimo umiejętności i potencjału. To rzeczy, które da się przepracować, ale najpierw trzeba je zauważyć.
To nie pierwszy wpis z serii Dnia Grafika. Pozostałe znajdziesz poniżej i gorąco zachęcam, żeby tam też zajrzeć 🙂
- Błędy graficzne i inne pułapki w projektowaniu
- Współpraca graficzna – 6 pomocnych praktyk
- 4 lekcje, których nauczyłam się jako projektantka graficzna
1. Brak gotowości do działania
Możesz się wiecznie przygotowywać, planować, inspirować innymi, wiecznie pytać na forum “jak zacząć na własnej działalności? Jak zacząć pozyskiwać klientów?” i… nigdy nie zrobić z tym nic dalej.
A wystarczy, że zrobisz ten jeden krok do przodu. Mały, ale wielki! I zaczniesz nawet nieidealnie:
- za nieadekwatną stawkę (będzie aktualizacja linku do artykułu, w którym o tym wspominam, więc nie zjadaj mnie na starcie ;))
- pisząc do wymarzonego klienta/agencji, że z chęcią wspólnie byście podziałali w zakresie X, Y, Z
- pisząc do byłego klienta albo znajomego, z którym współpracowałeś, czy może Cię przedstawić 2-3 innym osobom, które mogłyby potrzebować podobnych projektów (mała pułapka: jeżeli ta współpraca nie była udana, to podsumuj ją i zapisz, czego chcesz uniknąć w przyszłości)
- publikując post albo filmik na Linkedinie, że jesteś gotowy na nowe wyzwania i szukasz projektów w takim i w takim zakresie i prosisz o zrobienie hałasu (zobacz mój filmik na Linkedinie i zostaw lajka, jeżeli podoba Ci się po takim czasie)
- przygotowując zestawienie nawet 3-4 swoich najlepszych prac na Instagramie w formie karuzeli, za co byłeś odpowiedzialny i jaki to miało wpływ na całokształt podjętych działań jako Twoje mini-portfolio
- określając profil swojego idealnego klienta – lubisz pracować ze specjalistkami od sprzedaży? A może dobrze się dogadujesz z ekspertami do marketingu i chętnie działasz nad materiałami w social mediach? Z jakiej branży? Z jakiej tematyki? Czy ci klienci mają budżet na takie projekty? Gdzie ich znaleźć – Linkedin, Instagram?
Ustal sobie 10 minut dziennie na rozpisanie do kalendarza poszczególnych zadań do tych odważnych kroków 🙂
2. Zła proporcja: nauka vs działanie
Też czasem chowasz się za kolejnym kursem, e-bookiem albo webinarem? Uczysz się “na wszelki wypadek”, zamiast w praktyce, wtedy gdy to naprawdę jest potrzebne? Znam to doskonale – też miałam (i nadal w niektórych obszarach mam) swoją “kupkę wstydu”, pełną materiałów, które kiedyś na pewno się przydadzą.
W końcu dotarło do mnie, że mogę tak w nieskończoność czekać na idealny moment.
Aż zaczęłam po prostu działać. I mimochodem zgodziłam się na projekt poprawy wizualnej istniejącej aplikacji – mimo że nie czułam się gotowa, ba to nawet nie moja specjalizacja!
Czy miałam wątpliwości? Jasne. Ale byłam ciekawa, jak moje multimedialne doświadczenie sprawdzi się w kontekście UX/UI. Czy miałam myśli, że jakiś doświadczony UX/UI przyjdzie i “skrytykuje” moją robotę? Trochę tak, ale ja zawsze jestem otwarta na konstruktywny feedback.
I koniec końców – niech zabrzmi to nieskromnie – wypadłam na poziomie projektantów, którzy robią to od lat. Serio. Trzeba było tylko spróbować. Fajne doświadczenie i dodaje mi pewności, że dobre podstawy w komunikacji wizualnej obowiązują w każdej kreatywnej gałęzi.
Dlatego też od razu poruszę tu wątek stawek i wycen (”uczę się” vs “robię to od lat”): musisz wyczuć, kiedy jest ten nieidealny moment, żeby je w końcu podnieść. Tak, i zrobić to właśnie wtedy, gdy masz milion wymówek – że jeszcze się uczysz, że to Twój pierwszy raz, że „kto za to zapłaci”.
Prawda jest taka, że najczęściej nie podnosisz stawek, bo się boisz – nie dlatego, że nie masz umiejętności. A jeśli klient dostaje wartość, której nie miał wcześniej – to nawet nie zauważy tej różnicy w cenie. Inni odejdą, ale przyjdą ci, którzy to docenią. Pod warunkiem, że będziesz współpracować ze swoim idealnym klientem, który ten budżet ma!
3. Brak oferty i procesu sprzedaży
Sprzedaż to jeden z najbardziej zaniedbanych tematów w działalności kreatywnej. Serio. Jako grafik-freelancer spędzasz 60% czasu na projektowaniu, ale cała reszta to: wyceny, maile, briefy, rozmowy z klientami, aktualizacja portfolio, social media i… domykanie współprac. A bez przemyślanego procesu sprzedaży, nawet najlepsze umiejętności się nie obronią.
Musisz umieć rozmawiać o pieniądzach i nie bać się sprzedawać swoich usług. Szanować swój czas i wiedzieć, po co przygotowuje się jakieś materiały albo umawia spotkania.
Na początku do każdego zapytania szykowałam „ładną ofertę” – PDF z prezentacją, estetyczny, szczegółowy, robiony od zera. Brzmiało profesjonalnie, ale w praktyce? Większość tematów… umierała. Klient się nie odzywał, przepadał, a ja mogłam sobie sprawdzić w Clockify, ile mnie to wszystko wyniosło. I nie wiedziałam, co robiłam źle. Mimo że przecież moją specjalizacją są… prezentacje.
Jednak prezentacja sprzedażowa a oferta to DWA różne produkty w praktyce!
Dopiero kiedy zaczęłam uczyć się sprzedaży od ludzi, którzy się na niej znają, wszystko ruszyło. Teraz mam konkretny proces – wiem, co przygotować, w jakiej kolejności i jak to zakomunikować. Ofertę, czyli prezentację, tworzę w godzinę (czasem dwie przy większym temacie), która nie tylko ładnie wygląda, ale faktycznie prowadzi klienta krok po kroku i pokazuje mu, dlaczego warto podjąć współpracę. I uwaga! Nie zawsze to robię.
Efekt? I tak domykam 80% współprac, które do mnie trafiają. A kiedyś nie potrafiłam zamknąć nawet jednej...
➡️ Dlatego, jeżeli dokładnie znajdujesz się w podobnej sytuacji, co ja parę lat temu to daję Ci znać, że właśnie pracuję nad szablonem oferty i narzędziami, które pomogą freelancerom, zwłaszcza w branży kreatywnej, sprzedawać mądrzej. Oszczędzają czas, pokazują wartość i pomagają wyjść z etapu „Załączam ofertę, będę wdzięczna za odpowiedź – pozytywną lub negatywną, pozdrawiam :)” do nowych, ekscytujących projektów z odpowiednimi klientami.
Sprzedaż nie musi być nachalna, wystarczy dobrze ułożyć parę działań. Niżej zapiszesz się do listy zainteresowanych i powiadomię Cię o postępie prac, i chętnie skorzystam z Twojego wsparcia! 😉
4. Brak widoczności i proaktywności
Brzmi znajomo? Ktoś robi dokładnie to samo co Ty, ale ma klientów, a Ty nie? I zamiast cieszyć się z czyjegoś sukcesu, myślisz: „Przecież ja też to robię!”
Tylko że… nikt o tym nie wie.
Bo nie masz strony.
Bo nigdzie się nie udzielasz.
Bo nie masz nawet wrzuconego jednego posta, który mówiłby: hej, robię takie rzeczy i można się do mnie odezwać.
Nie chodzi o wyskakiwanie z lodówki, tylko o elementarną informację: że w ogóle istniejesz i co konkretnie robisz. Bo jak klient ma się domyślić, że umiesz projektować prezentacje, robisz identyfikacje czy animacje? Widoczność nie dzieje się przypadkiem – trzeba ją zaprojektować.
Czasem wystarczy wrzucić jedno zdanie na profil, zrobić update oferty, odezwać się do kogoś na LinkedInie, żeby pootwierały się drzwi. A czasem trzeba po prostu powiedzieć na głos: mam dostępność na projekt i robię to, to i to.
Prawda jest taka: jeśli nie obserwujesz, nie pytasz, nie proponujesz współpracy i nie przypominasz się światu – to świat zapomina o Tobie. Widoczność to decyzja i działanie, które robisz regularnie, nie tylko wtedy, gdy masz gorszy miesiąc.
Aktualnie ze swoją widocznością mocno eksperymentuję. I pewnie swoimi przemyśleniami będę się dzielić w pierwszej kolejności w Multimedialnym Newsletterze. Pytanie do Ciebie: skąd do mnie przybywasz? 🙂 Zostaw w komentarzu lub zapisz się na mój newsletter.
5. Brak wspierającego środowiska i priorytetów
Jeśli otaczasz się tylko ludźmi, którzy narzekają, że „w sumie to lepiej iść na budowę niż być grafikiem”, to w końcu też zaczynasz tak myśleć.
Dlatego przestałam chodzić w miejsca, gdzie dominują wylewacze żali i wieczne „w tym kraju się nie da”. Ograniczyłam grupy facebookowe, a nawet niektóre podcasty, bo wychodziłam z nich z poczuciem, że jestem do tyłu, że robię za mało. A przecież robiłam sporo – tylko nie w takim tempie jak ktoś inny ze sztabem ludzi na zapleczu.
Dlatego polecam: zmień otoczenie. Zamiast porównywać się z tymi, którzy utknęli, pogadaj z tymi, którym faktycznie idzie. Zapytaj ich: Co robisz, że masz tylu klientów? Co Ci daje motywację? Jak organizujesz swój czas?
Albo – jeszcze lepiej – wyjdź poza branżę i posłuchaj, jak pracują ludzie z innych dziedzin. Tam często jest więcej pozytywnej energii niż w „naszych” bańkach. I więcej konkretów, mniej biadolenia.
No i druga rzecz, która działa cuda: priorytety.
Wciąż zdumiewa mnie, jak wiele osób potrafi pracować totalnie bez planu. Bez kalendarza, bez podziału tygodnia, bez śledzenia, co i kiedy dostarczyć. Bez automatycznych przypomnień w kalendarzu do kiedy trzeba zapłacić podatki, księgowość, kiedy jest czas na swój rozwój.
A potem zjada ich bieżączka, deadline goni deadline, a „ważne” projekty wiecznie leżą w szufladzie.
To nie jest brak czasu – to brak decyzji. Bo jeśli Ty nie ustawisz swoich priorytetów, to zrobi to za Ciebie klient, przypadkowy mail albo ktoś, kto „na wczoraj” potrzebuje korekty banerka. A przecież nie po to przechodzisz na własną działalność lub zaczynasz działać w grafice – aby działać bez ładu i składu.
Zacznij od prostych rzeczy: zaplanuj tydzień, w którym zablokujesz przynajmniej 1 godzinę na wykrycie wąskich gardeł, które Cię stopują w rozwoju; określ 3 ważne zadania na każdy dzień; zapisuj, ile czasu co zajmuje (polecam Clockify, robi to automatycznie jak klikniesz). I zaplanuj przestrzeń na rozwój – swoich umiejętności i działalności. Po 1 godzinie tygodniowo lub po 30 minut x 2 w tygodniu. Kontrolujesz wtedy swoje zasoby i potencjał twórczy 😉 Czy to dużo? W perspektywie miesiąca samodzielnie ocenisz.
🧠 Na koniec – nie popełniaj tych samych błędów co ja (albo przynajmniej rób to szybciej)
Własna działalność kreatywna to nie tylko ładne projekty i praca bez szefa nad głową. To też decyzje, procesy, komunikacja i codzienne wybory, które robią ogromną różnicę i to nie jest łatwe dla wszystkich (z początku na 150% nie jest łatwe i od razu Ci powiem, co jest później: też nie jest łatwo :D). I choć każdy z nas ma swoją drogę, to niektóre błędy naprawdę warto ominąć szerokim łukiem – bo po prostu spowalniają Twój rozwój i wysysają energię.
Zamiast więc tonąć w kursach, działać bez oferty, czekać aż ktoś Cię znajdzie, otaczać się narzekaczami i robić wszystko „na czuja” – ogarnij swoje podstawy.
Zadbaj o widoczność, uprość sprzedaż, rozmawiaj z ludźmi, którzy dają Ci kopa do działania i zacznij w końcu traktować swój czas jak coś wartościowego.
Ten tekst nie powstał z poziomu kogoś, kto „już wie wszystko”. To raczej zebrane lekcje z pola walki – i jeśli chociaż jeden z tych punktów Cię lekko szturchnął do działania, to super. Znaczy, że warto było to napisać 🙂 I jestem tu po to, by dodać Ci otuchy i wiatru w skrzydła, tam, gdzie inni powiedzą, że nie dasz rady.
A teraz Twój ruch: który punkt bierzesz dziś na warsztat?
Bądźmy w kontakcie i nie zapomnij zapisać się do listy zainteresowanych ofertą i szablonem 😉
PS Sprawdź inne moje wpisy i materiały na podstronie “Dla kreatywnych”.







